Turnusy Rehabilitacyjne, wyjazdy integracyjne.

ZŁOTY STOK – KOPALNIA ZŁOTA 2015

  12 czerwca 2015 roku autokarem wyruszyliśmy na wycieczkę propagującą zdrowy styl życia, oraz rekreację i można powiedzieć edukację. Poznaliśmy kulturę i historię  regionu. Wycieczka do kopalni złota w Złotym Stoku choć na chwilę przeniosła nas w inne czasy i nieodkryte dla nas zakątki świata. Rano dostaliśmy suchy prowiant na drogę i sok, na miejscu czekał na nas obiad, który okazał się pyszny co dodało nam siły na dalszą wędrówkę. Zapoznaliśmy się z kopalnią w Złotym Stoku bardzo dokładnie i szczegółowo. Swoją przygodę ze złotą turystyką rozpoczęliśmy  dokładnie o godzinie 09.11. Najpierw na podziemnej  trasie turystycznej.  Pani przewodnik uprzedziła nas, że jeżeli znajdziemy złoto to możemy ja przywłaszczyć, jednak należy się podzielić z przewodnikiem w wysokości ¼ pozyskanego złota. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od „Sztolni Gertruda” w tym części muzealnej, „chodnik śmierci”, spotkanie z gnomem w chodniku śmierci oraz jedyny w Polsce podziemny wodospad w „Sztolni Czarnej”. W bocznych chodnikach, pełniących dawniej funkcję magazynów materiałów wybuchowych, urządzono laboratorium j. Schärfenberga, człowieka, który w pogoni za eliksirem na długowieczność uzyskał z rudy arszenikowej potężną truciznę arszenik. Legenda mówi, że arszenikiem ze złotego stoku podtruwany był sam napoleon. Dużą atrakcja cieszył się udostępniony do zwiedzania skarbiec. To tutaj mogliśmy zobaczyć 1066 „złotych” sztabek odpowiadających 16 tonom złota uzyskanym w ciągu całego czasu pracy kopalni tj. Przez ok. 1000 lat. Chodnik śmierci to wykuty na wyższej kondygnacji chodnik o niezwykle ponurej historii. Tutaj bowiem skazywano na śmierć górników podejrzanych o kradzież złota. Skazańca stawiano pod ścianą, jego ręce wkładano aż po łokcie w specjalnie wykute dziury po czym otwory te wypełniano zaprawą. Nieszczęsny górnik, przytwierdzony do skały, konał w strasznych męczarniach. Szczątków ludzkich nigdy w tym miejscu nie odnaleziono, jednak na ścianach znajduje się tajemniczy jasny nalot nie spotykany nigdzie indziej w kopalni, w którym odkryto duże ilości materii pochodzenia organicznego. Według wierzeń górniczych złota w kopalni pilnowały gnomy. Mówiono, że są to górnicy, którzy zginęli niegdyś w podziemnych zawałach. Gnomy były postrzegane jako życzliwe postacie, które często ratowały górnikom życie. Aby to zrobić, gnom uderzał ponoć patykiem o patyk. Górnik słysząc odgłos, szedł za dźwiękiem, aż trafił do wyjścia. W kopani spotkaliśmy gnoma szarego, który pojawił się niespodziewanie z migoczącą lampą. Legenda głosi, ze spojrzenie mu w oczy gwarantuje spełnienie marzeń. Jeśli jednak w oczy gnoma spojrzy człowiek zły, może zostać w kopalni na zawsze. Część trasy zwiedzania przebyliśmy po specjalnie przygotowanej ośmiometrowej zjeżdżalni. Zimna woda ostudziła nam ochotę na zabranie sztabek złota z kopalni.
Będąc tak blisko zajechaliśmy do Otmuchowa, gdzie powędrowaliśmy na wieżę zamku słynnymi szerokimi schodami, zwanymi – schodami konnymi, które zbudowane zostały w zamku przez biskupa, a później Kardynała Ludwika Filipa Sinzendorfa w i połowie xviii wieku. Nie miały one nic wspólnego z końmi, po prostu biskup był chory i musiał być wnoszony do zamku w lektyce. Po ciężkich trudach i pokonaniu wielu schodów i zakrętów dotarliśmy na sama górę, gdzie na wieży widokowej mogliśmy podziwiać przepiękna panoramę Otmuchowa.  Wzruszeń dostarczyła nam cela głodowa, gdzie na ścianach widnieją oryginalne ryciny skazańców. Położona na najwyższych kondygnacjach budynku wieżowego cela głodowa  gdzie znajduje się również  zapadnia, pod którą rzekomo znajdować się miała 20-metrowa przestrzeń zakończona ostrymi żerdziami. W drodze powrotnej upał nie dawał nam spokoju, dlatego wyśmienitym orzeźwieniem okazały się szejki z MCdonalda. Wszyscy bardzo dobrze się bawili i wyglądali na zadowolonych, niczego nie brakowało, zapewniona obsługa ogólna pozytywna atmosfera pozwoliła nam na realizację w 100% planu.

Przejdź do treści